Wystawa prac Lidii Głażewskiej Dańko „Sztuka uszyta”

A. Projekt: MAGICZNE RZEŹBY TERAPEUTYCZNE

Człowiek jest istotą kruchą, narażoną na różne niebezpieczeństwa. Zagrażają mu kataklizmy i inni ludzie, ale także duchy, demony i tajemne moce, dziś nazywane zwykle pechem.  Każda kultura tworzyła system obrony przed złem, zapobiegania nieszczęściom, wyjaśniania przyczyn niekorzystnych zdarzeń i zadośćuczyniania. Zachowanie dobrego zdrowia to oczywiście nadrzędny cel. Pomagały w tym szczególne osoby (czarownicy, szeptuchy, szamani, baby), dysponujące lekami, znajomością magii, przedmiotami ochronno-leczniczymi. Amulety, talizmany, idole, figurki duchów opiekuńczych, wota były przedmiotami codziennego użytku.

Dziś, w naszej kulturze, oglądamy je w muzeach, podziwiamy często ich piękno, uznajemy za dzieła sztuki. Szczątkowe formy działań magicznych przetrwały do dziś, traktowane jako zabobon są skrzętnie ukrywane lub określane jako zabawny folklor, chociaż na wszelki wypadek zawiązujemy czerwoną wstążkę „od uroku” na łóżku dziecka i niepokoimy się, gdy przebiega nam drogę czarny kot. Nie używamy dawnych przedmiotów magicznych, nie wykształciliśmy także nowych form.

A może jednak warto. Zwłaszcza, że we współczesnej cywilizacji fundujemy sobie więcej strachów, szczególnie dotyczących zdrowia, zarówno fizycznego jak psychicznego. Teraz boimy się GMO, pestycydów, hałasu, promieniotwórczych odpadów, stresu, presji społecznej, złego szefa, złośliwego sąsiada, samotności w bloku, utraty wolności, nierozsądnych działań polityków. I oczywiście tego, czego się baliśmy się zawsze – choroby i śmierci. System opieki medycznej nie działa tak, jakbyśmy tego chcieli, zachodnia medycyna lecząca nas fragmentarycznie zawodzi nasze oczekiwania, wschodnia ciągle dla nas jest zagadką, homeopatię zakwestionowano. Teorie naukowców dotyczące zdrowego życia zmieniają się jak w kalejdoskopie, koncerny farmaceutyczne zarzucają świat drogimi lekami (co do skuteczności których mamy poważne wątpliwości), występując jednocześnie przeciw środkom naturalnym. Równolegle rynek suplementów atakuje nas informacjami o rewelacyjnych produktach, Internet roi się od cudownych leków na wszystko. Chaos informacyjny powoduje zamęt w naszych umysłach. Radzimy sobie jak umiemy, jak możemy, racjonalnie i magicznie. Każdy coś wybiera: zaufanego lekarza, dobry szpital czy poradnię, uprawianie sportów, sprawdzonego przez sąsiadkę dietetyka, akupunkturę, spa, zielarza, rehabilitanta, kręgarza, grupy religijne, szkolenia NLP, medytację, egzorcystów, grupy wsparcia psychologicznego – sposoby można wymieniać bez końca. Zwykle nie ograniczamy się do jednej metody, więc skuteczność każdej z nich jest nieweryfikowalna.

Jeśli pomaga, to tylko to, w co wierzymy. I tak wracamy do punktu wyjścia, wiary w szczególną moc osób, działań i przedmiotów, do myślenia magicznego. Uwierzmy w uzdrawiającą moc sztuki. Dobra książka, koncert, wystawa, obraz, film niech będą lekarstwem i dla twórców i dla odbiorców.

Mnie zawołała rzeźba. Poczułam nieprzepartą chęć tworzenia współczesnych form przedmiotów, których użytkowość codzienna jest wątpliwa, ale tylko jeśli podchodzimy do nich racjonalnie. Jeśli jednak poddamy się drzemiącemu w nas myśleniu magicznemu, znajdziemy dla nich szerokie zastosowanie. Magiczne rzeźby terapeutyczne to uszyte z tkaniny obiekty – nieokreślone postacie pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Postacie ze snu, wyobraźni, subtelnego odczucia starych tradycji i różnych kultur. Nawiązujące do totemów, idoli ale ubrane we współczesną formę inspirowaną sztuką początków XX w. Pomagają uporać się z różnymi dolegliwościami. Może nie uleczą ciężkich przypadłości, ale będą próbować, każdy w swojej specjalności. Może sprowadzą uśmiech, dadzą przyjemność patrzenia i dotykania – są bowiem, w odróżnieniu od archaicznych idoli, miękkie i przytulne.

 

B. Cykl aplikowanych tkanin „Ewa“ – to rozważania na temat wizerunku kobiety w społeczeństwie na kanwie rysunku według romańskiej płaskorzeźby „Eva“ Gislebertusa z francuskiej katedry Saint-Lazare w Autun.

 

Lidia Głażewska Dańko – absolwentka warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w 1981 roku. Dyplom na Wydziale Architektury Wnętrz w pracowni prof. Witolda Witteka oraz aneks na Wydziale Malarstwa w pracowni prof. Zbigniewa Gostomskiego.
Pełen biogram na stronie www.lidiadanko.wordpress.com