„Mając w dłoniach żywe ostrze”

Czas trwania wystawy: 16.04. – 17.05.2015

O artyście:

Michał Piotrkowicz – malarz i konserwator sztuk pięknych. Ukończył konserwację na warszawskiej ASP. Od ponad 20 lat uprawia karate i inne japońskie sztuki walki, w których posiada stopnie mistrzowskie. W jego dorobku artystycznym znajduje się ponad 2000 prac. Jeszcze w trakcie studiów prezentował swoje obrazy między innymi w Galerii Pracownia 3A, w Galerii Promocyjnej, czy w Galerii Krytyków Pokaz. Jego pierwsza indywidualna wystawa pt. „Przesłuchanie anioła” miała miejsce w Galerii Ścieżka. W 2011 roku po raz pierwszy zaprezentował swoją twórczość za granicą. Wystawa jego prac w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Yorku towarzyszyła obchodom trzydziestej rocznicy wprowadzenia Stanu Wojennego. Równolegle jego prace można było obejrzeć w nowojorskiej siedzibie Fundacji Kościuszkowskiej czy w historycznym Sloper-Wesoly House w New Britain, CT. Prezentował się między innymi w Galerii Abakus, w Starej Prochowni czy w Galerii Czajka Dorum Art. Jego obraz trafił na 61 wystawę „Artyści dla Pokoju” w Metropolitan Art Museum w Tokio w 2013 r. Cykl prac pt. „Zapałki” eksponowany był w Muzeum Filumenistycznym w Bystrzycy Kłodzkiej. Prace te, obok cyklu poświęconego sztukom walki, znalazły się na opakowaniach serii kolekcjonerskich zapałek stworzonych przez firmę Wołoszyn. Wykonał ponadto ilustracje do trzech książek poświęconych japońskim sztukom walki.

O wystawie:

Miecze japońskie to coś więcej niż fenomen współczesnej popkultury. Przez stulecia nadawano im imiona. Wierzono, że są duszą właściciela. Sądzono wreszcie, że same są żywe. Na pewno w czasach samurajów decydowały, kto wyjdzie żywy z pojedynku czy z bitwy. Współcześnie większość z nich znajduje się w muzealnych gablotach i na półkach kolekcjonerów. Sprowadzone do rangi zabytku albo lokaty kapitału straciły w pewnym sensie życie. Zgodnie z duchem dawnej Japonii miecz, który nie tnie, to tylko symbol. Los ten nie dotyczy mieczy prezentowanych na tej wystawie. Każdy z nich zasługuje na japońskie określenie „shinken”. Termin ten, oznaczający dosłownie „żywe ostrze”, stosuje się do mieczy zdolnych przeciąć cel, a więc nadających się do praktycznego użycia. Kiedyś oceny dokonywano w trakcie specjalnego testu, zwanego „tameshigiri”. Współcześnie polega on zazwyczaj na przecinaniu namoczonych w wodzie mat ryżowych. Obok sprawdzenia ostrza, służy także weryfikowaniu umiejętności szermierza. Po przeszło dwudziestoletniej praktyce różnych sztuk walki mogę potwierdzić, że jest to jeden z najbardziej wymagających testów. Największą trudność stanowi utrzymanie ciągłego stanu gotowości, w którym nie myśli się o porażce. Stanu, w którym nie planuje się kolejnych ruchów, reaguje się na bieżąco, zależnie od sytuacji. Ten stan duszy nazywa się „zanshin” (dosł. być na straży, czuwać). Trudności i uroku cięciom mieczem dodają pewne szczegóły, których nie da się przewidzieć, niezależne od umiejętności szermierza. Każdy, kto bierze udział w treningu „tameshigiri”, może się przekonać, że skuteczność cięcia nie zawsze zależy tylko od niego samego. Czasem na efekt końcowy składa się szereg drobiazgów, np. czy mata została dobrze namoczona, czy poprawnie ją nabito itp. Obiektywnie jednak rzecz ujmując, to nie miecz tnie, ale człowiek. To od niego zależy, czy stojąc przed celem, zdoła zastosować wyćwiczone techniki na tyle, aby poprawnie przeciąć cel. Przed podobnym testem umiejętności staje artysta malujący obraz. Także w tym przypadku kilka szybkich pociągnięć pędzla decyduje niekiedy, czy praca jest udana, czy nie. Dlatego obok mieczy, na wystawie znalazły się moje obrazy przedstawiające postaci samurajów i praktyków szermierki. Te szkice miały w założeniu odwzorować ruch, dlatego zostały wykonane z podobną energią i szybkością, jak cięcia mieczem. W doborze środków i technik inspirowałem się kaligrafią japońską i orientalnym malarstwem tuszem. Dziedziny te wymagają perfekcji, a każdy błąd jest bardzo widoczny, podobnie, jak w praktyce szermierki. I tak, zarówno malowanie, jak i ćwiczenie „żywym ostrzem”, stanowią swego rodzaju test, który uczy pokonywać własne słabości.

        Michał Piotrkowicz

Poza eksponowanymi mieczami oraz pracami artysty, dotyczącymi samurajów i walki na miecze, odbył się pokaz szermierki samurajskiej „battodo” z udziałem adeptów Szkoły Samurajów na finisażu wystawy, 16 maja 2015 r. o godzinie 22:30, podczas warszawskiej Nocy Muzeów.